Recenzja filmu Furia – Edge of Darkness
3 maja 2010Dawno nie oglądałem dobrego, niewymagającego filmu – thrillera czy sensacyjnego. Ot, taki film do piwa lub drinka. Włączyłem film “Furia” i się nie rozczarowałem. Recenzja filmu będzie krótka…
Stany Zjednoczone, korporacje, strzelanina przed domem – początkowo tajemnicza śmierć dziewczyny. Jej ojciec, policjant – Mel Gibson – przez cały film zaciekle próbuje dotrzeć do prawdy dlaczego zginęła. Początkowo wszyscy są przekonani, że zamachowiec chciał zabić jego. Jednak im bardziej Mel Gibson próbuje rozwikłać tą sprawę, tym więcej tropów prowadzi do córki i korporacji produkującej broń, w której to ona pracowała. Okazuje się, że sprawa rozbija się o bezpieczeństwo narodowe, handel bronią atomową i machinacje rządu USA.
To nie jest rewelacyjny film, który spowoduje że padniemy na kolana z wrażenia. Natomiast bez wątpienia jest to kawałek dobrego rozrywkowego czy też sensacyjnego kina. Amerykanie z resztą lubią intrygi związane z bezwzględnymi korporacjami, któryś już taki motyw w filmie widzę… nie jest to w związku z tym nic odkrywczego. Natomiast sama fabuła czy też konkretnie mówiąc, scenariusz filmu są poprowadzone wzorcowo. Nie ma szans, że widz się zagubi i pogubi w tym filmie.
Ostatecznie więc, daję temu filmowi szczere i porządne 7.5/10. Poprawny, dobry film, na którym na pewno nikt nie będzie się nudził.
Leave a Reply